Obóz wakacyjny dla dzieci – Abchazja 2018

Obóz wakacyjny dla dzieci
2-12 sierpień 2018, Suchumi

Abchazja to wyjątkowe miejsce. Jest nie tylko separatystyczną republiką, która odłączyła się od Gruzji na początku lat 90. XX wieku, lecz krainą, która onieśmiela przybyszów bogactwem przyrody i kaukaską gościnnością. W takich okolicznościach na początku sierpnia 2018 roku wraz z grupą sześciu innych wolontariuszy prowadziliśmy wakacyjny obóz dla dzieci w Suchumi. Zajęcia odbywały się w budynku należącym do jedynej na ziemiach abchaskich parafii katolickiej pod wezwaniem św. Szymona Kananejczyka, który wedle tradycji prawosławnej miał prowadzić tu działalność apostolską i ponieść śmierć męczeńską.

Temat przewodni obozu odnosił się do idei ogrodu: „Jakże są piękne Twe ogrody” (z księgi Pieśni nad Pieśniami). W nawiązaniu do niego powstał hymn. Został napisany w języku rosyjskim. Refren śpiewano także w j. abchaskim, polskim oraz angielskim. W obozie uczestniczyły dzieci w wieku 11-16 lat, a ich pochodzenie odzwierciedlało mozaikę etniczną Kaukazu. Spośród dwadzieściorga uczestników były dzieci o różnej narodowości: abchaskiej, rosyjskiej, ormiańskiej oraz ukraińskiej. Plan dnia przepełniały różnorodne zajęcia, które codziennie rozpoczynała rozgrzewka. Odbywała się przy skocznych rytmach znanych przebojów. Następnie dzieci zjadały smaczną i zdrową przekąskę, żeby starczyło im sił na zajęcia z języka angielskiego, spotkania muzyczne z gitarą, zajęcia taneczne i plastyczne. Był także czas poświęcony na spotkania związane z tematem obozu.

Nie zabrakło wspólnego wyjazdu w malowniczy region Abchazji, któremu towarzyszyło pluskanie i pływanie w wodach górskiego potoku. Odbyliśmy też wycieczkę po Suchumi. Rolę przewodników przejęły tym razem dzieci. Odwiedziliśmy m.in. ogród botaniczny, którego pomysłodawcą był Polak – Władysław Bahrynowski. Dzieciom ta „zamiana ról” wyraźnie przypadła do gustu. Z właściwą sobie spontanicznością prowadziły nas przez porośnięte palmami uliczki Suchumi aż do nadmorskiej promenady, na której zakończyliśmy naszą wycieczkę. Jednak największą satysfakcję stanowił moment, kiedy dzieci zaczęły czuć się na tyle dobrze i swobodnie, że serdecznie żegnały nas każdego dnia, a następnego przychodziły wcześniej – przed godziną 9 i pozostawały do 18.00. Jeszcze większą radość sprawiało mi, kiedy zwracały się do mnie po imieniu, choć nie było ono najłatwiejsze do wymówienia.

Każde doświadczenie wolontariatu czyni człowieka bogatszym o nowe spostrzeżenia. Dla mnie niezwykle ważną stała się kwestia znajomości języka rosyjskiego. Chciałabym zachęcić przyszłych wolontariuszy do poświęcenia czasu na poznanie choćby podstaw języka, w którym będą musieli się porozumiewać. Zauważyłam, że niektórym niezwykle trudno było pracować w warunkach utrudnionej komunikacji językowej.

Codzienne spotkania związane z tematem obozu nie zawsze nawiązywały do biblijnych przypowieści zawierających wątek „ogrodu”, lecz były możliwością, by odnieść poruszaną tematykę do codziennego życia dzieci oraz ich relacji z najbliższymi. To dawało im możliwość wypowiedzenia głośno tego, co na co dzień sprawiało im przykrość i przeszkadzało w radosnym dorastaniu. Powodów ku temu było sporo. Okazało się bowiem, że dzieci niejednokrotnie wywodzą się z rodzin o bardzo pogmatwanej sytuacji rodzinnej. To często wyrażało się w ich emocjach i duchowej kondycji. Tym bardziej my – wolontariusze przykładaliśmy starań, by z ich dziecięcych twarzy przegonić pojawiający się grymas. Często nam się to udawało.

Choć jechaliśmy z myślą, aby swoją postawą dać świadectwo braterstwa wobec innych, to sami również doświadczyliśmy świadectwa wiary tutejszej społeczności katolickiej. Mimo, że jest ona liczebnie niewielka (około 40 osób), to jednak rozwija się. Świadczy o tym obecność kilkunastu osób, które poprosiły o przyjęcie do Kościoła Katolickiego. W parafii prowadzone są katechezy, które do tego przygotowują. Ponadto dwa razy w miesiącu odbywają się spotkania w ramach liturgii Słowa. Dopiero przyjeżdżając tutaj lepiej zrozumiałam co znaczyły słowa Nuncjusza Apostolskiego w Gruzji i Armenii Jose Avelino Bettencourt zwracającego uwagę na życie wyizolowanej wspólnoty katolickiej w Abchazji.

Wydawało się nam, że zaangażowanie miejscowych katolików w życie parafii mogłoby być większe, jednak trzeba mieć na uwadze historię tego regionu, w którym przez dekady władze komunistyczne starały się wyeliminować wiarę z życia ludzi. Skutki takiej polityki widoczne są do dziś. Wskazać należy też na trudną sytuację socjalną mieszkańców, którzy borykają się z życiem w izolacji, w regionie ekonomicznie zaniedbanym. Jednak nadzieją napawa zaangażowanie młodych we współprowadzenie obozów (budujący był przykład miejscowej wolontariuszki Luby) czy w życie parafii. Rzeczywistość abchaska nie jest łatwa. Dominującym wyznaniem jest tu prawosławie, które podobnie jak w Gruzji nie pozostaje w ciepłych relacjach z katolicyzmem.

Kulminacją obozu było przedstawienie teatralno-muzyczne podczas którego dzieci prezentowały przygotowane wcześniej scenki oraz piosenki. Zaprosiliśmy na nie parafian i rodziców dzieci. Wolontariusze zadbali o wystrój i rekwizyty, a reszty dopełnili uzdolnieni plastycznie i artystycznie uczestnicy. Na zakończenie obozu wybrzmiał – śpiewany przez dzieci – hymn obozu. Wysłuchali go rodzice i goście. Obóz zwieńczyła pyszna agapa. Dodam tylko, że wyjątkowo smaczne posiłki towarzyszyły nam przez cały pobyt. Obóz można uznać za bardzo udany. Jedna z matek nastoletniej dziewczyny uczestniczącej w obozie widząc jego radosne zakończenie przyznała, że zmieniła swój sposób postrzegania katolicyzmu, o którym do tej pory myślała tylko negatywnie.

Możliwość wolontariatu w Suchumi stała się dla mnie momentem bezinteresownego poświęcenia czasu i uwagi wyjątkowej części młodego pokolenia abchaskiego społeczeństwa. Była to też sposobność poznania tradycji i zwyczajów panujących w tym kaukaskim zakątku świata.

Agnieszka Tomczyk – wolontariuszka