Pierwszy Kamilianian z Kazachstanu

Rozmowa z br. Laszą Manukjanem

W kamiennych murach surowego wnętrza świątyni pw. Matki Bożej Różańcowej w gruzińskim Achalciche zgromadziła się lokalna wspólnota katolicka, duchowni oraz osoby zakonne pracujące na co dzień w Gruzji. Uwagę przykuwał biały habit z czerwonym krzyżem sióstr kamilianek. Laszę odróżniał od nich tylko czarny kolor habitu. Ten niepozorny z postury zakonnik o łagodnym spojrzeniu złożył śluby wieczyste 14 lipca br., w dniu urodzin swojej mamy, Meri.

Br. Lasza, niespełna 24-letni kleryk z Gruzji niebawem rozpocznie piąty rok studiów w Kazachstanie. – Pierwszym zakonnikiem, który zaczął studia w tym seminarium [w Karagandzie] i pierwszym kamilianinem w Kazachstanie to jestem ja – powiedział łamaną polszczyzną. Od 1999 r. do 2018 r. wyświęcono zaledwie pięciu gruzińskich kapłanów.

Na uwagę zasługuje fakt, że kamilianie i siostry kamilianki jako jedyni składają cztery śluby zakonne: ubóstwa, czystości, posłuszeństwa oraz służenia chorym nawet z narażeniem życia. Córki św. Kamila wyczekują już kolejnej szczególnej dla siebie uroczystości, podczas której 13 października ich założycielka bł. matka Józefina Vannini zostanie w Watykanie ogłoszona świętą.

Agnieszka Tomczyk: Lasza, podoba Ci się w Polsce?

Lasza Manukjan: W Polsce bardzo mi się podoba. Ludzie są życzliwi i tacy gościnni. Polacy są ciepłymi i dobrymi ludźmi.

Dlaczego wybrałeś drogę zakonną św. Kamila?

Dlaczego wybrałem kamilianów? Chciałem zostać takim kapłanem, jakim był mój proboszcz – śp. Jerzy Szymerowski. On był kapłanem diecezjalnym. Gdy widziałem jak służył, chciałem być podobny do niego.

Dlaczego? Jak on służył?

On dawał z serca całego siebie dla wszystkich. Dla wszystkich miał czas, dla wszystkich się poświęcał. Był świętym człowiekiem i myślę, że oręduje za nami klerykami. Moim zdaniem, to jest jego zasługa, że ja w ogóle jestem na tej drodze kapłaństwa. Nie tylko ja, ale także inni. Jak widziałem jego posługiwanie miałem w sobie pragnienie, żeby być taki jak on. Później poznałem też oo. kamilianów oraz charyzmę kamilianów i zaangażowałem się bardziej w tę stronę. Zapragnąłem zostać kapłanem i służyć w charyzmie św. Kamila de Lellis i być kamilianinem.

W taki sposób zrodziło się Twoje powołanie?

Poznałem oo. kamilianów w swojej parafii to znaczy w moim domu. W miejscowości skąd pochodzę nie ma kościoła katolickiego. Są tylko prawosławni, dlatego msza św. była odprawiana w moim domu. A oo. kamilianie przyjeżdżali do mojego zmarłego proboszcza śp. o. Jerzego Szymerowskiego z pomocą w odprawianiu mszy św., bo on miał ponad 7 parafii. Jak byłem mały przez 2-3 lata jeździłem na wolontariat do oo. kamilianów. Rok przed maturą ojcowie zgodzili się żebym u nich mieszkał, skończył naukę w szkole i zdał maturę w Tbilisi. Bardzo pociągnął mnie charyzmat kamilianów, dlatego po maturze w 2014 r. przyleciałem do Polski, by uczyć się języka polskiego. Zacząłem nowicjat 8 września 2014 r., a 8 września 2015 r. przyjąłem pierwsze śluby zakonne. W nowicjacie było nas czterech. Dwóch z Polski – Adam Markowski i Marcin Aleksandrowicz oraz dwóch z Gruzji – ja i Zakro Zakroszwili. Po pierwszych ślubach zakonnych poleciałem na studia do seminarium w Kazachstanie.

W Tbilisi oo. kamilianie prowadzą centrum dla niepełnosprawnych (Centrum Leczniczo-Rehabilitacyjne Misji Kamiliańskiej), rehabilitację dla dzieci i dorosłych, laseroterapię i inne terapie, logopedię, przychodnię oraz opiekę domową. Jeździmy po domach i opiekujemy się chorymi. W miejscowości Chizabawra prowadzimy przedszkole dla dzieci, a w Szawszwebi zajmujemy się dziećmi uchodźców wojennych, którzy ucierpieli w wojnie w 2008 r. Ogromne wsparcie umożliwiające realizację tych wszystkich działań płynie ze strony rzeszowskiej Fundacji Pro Spe, która przekazuje środki finansowe i sprzęt dla osób niepełnosprawnych oraz dla powstającego w naszym Centrum hospicjum.

Dlaczego nie studiujesz w Gruzji?

Dlaczego nie studiuję w Gruzji, a studiuję w Kazachstanie? Bo w Gruzji nie ma seminarium katolickiego i dlatego my klerycy-Gruzini studiujemy w Kazachstanie.

W 2018 r. seminarium w Kazachstanie obchodziło 20-lecie istnienia. Jak świętowaliście tę rocznicę?

Szkoda, że nie było mnie na tej uroczystości. Moi koledzy przekazali mi, że odprawiono dziękczynną mszę św., której przewodniczył biskup z nuncjuszem. Na tej mszy było wielu księży. Byli nawet księża, który skończyli to seminarium. Jeden jest z Kazachstanu, inny to Ormianin, który pracuje teraz w Moskwie i o. Merabi – Gruzin. Oni jako pierwsi skończyli te studia. Po mszy św. był mały poczęstunek… można powiedzieć, że z jednego Stołu do drugiego stołu się przenieśli i tak świętowali i świętowali 20-lecie.

Czy seminarium w Karagandzie jest wielonarodowe?

Seminarium w Kazachstanie jest wielonarodowe i międzynarodowe. W seminarium studiują zarówno Gruzini, jak i Ormianie, ormiańskiego obrzędu, oni mogą się ożenić. Studiuje jeszcze Kazach. Ma polskie korzenie. Jego przodkowie zostali zesłani do Kazachstanu. Drugi jest z Ukrainy. Seminarium skończył jeszcze Filipińczyk. 1 kwietnia jest Prima Aprilis, ale on 2. kwietnia był święcony na kapłana (śmiech). On też studiował z nami przez rok. Mogę powiedzieć, że pierwszym zakonnikiem, który zaczął studia w tym seminarium [w Karagandzie] i pierwszym kamilianinem w Kazachstanie to jestem ja i po mnie jest już Patryk, który też jest zakonnikiem. W tym roku być może dołączy do nas dwóch zakonników z Indonezji.

Czy w Kazachstanie jest wielu katolików?

W Kazachstanie jest mało katolików. Nie pamiętam dokładnie cyfry, ale jest mało, można powiedzieć 1%. Dominują muzułmanie, ale oni są bardzo otwartymi ludźmi. Są przyjaźni. Bardzo szanują naszą religię. My też ich szanujemy.

A jaka jest wiara katolików w Kazachstanie? Czy chętnie praktykują wiarę?

Katolicyzm jest praktykowany, bo jest wielu, jak mówiłem, zesłańców np. z Polski czy z innych krajów, którzy byli wierzący i tę wiarę przekazali swojemu potomstwu i to potomstwo teraz kontynuuje tę wiarę. Teraz jest jeszcze repatriacja, to znaczy wielu Polaków już wróciło [do Polski], ale kościoły zostały. Nie tracimy wiary i nadziei, że jeszcze będziemy ewangelizować. W Kazachstanie są kościoły, ale są też parafie, gdzie msze św. odprawia się w domach. Są kościoły, które wybudowali zesłańcy np. Polacy lub Niemcy. Były budowane na wzór tych w Polsce, żeby mięli jakąś pamiątkę.

Czy praca kapłanów w Kazachstanie jest trudna?

Wydaje mi się, że jest trochę trudniejsza niż w Polsce, bo tam niektórzy księża mają po kilka parafii, 5-6 parafii, w których w niedzielę muszą odprawić mszę św. Brakuje też młodych misjonarzy, którzy byliby chętni, żeby przyjechać na misje, ewangelizować ludzi. Trochę tego brakuje. Zarówno w Gruzji, jak i w Kazachstanie są bardzo potrzebni misjonarze, którzy będą ewangelizować i pomagać przy służeniu do mszy św. nawet wtedy, kiedy zbiorą się na mszy św. dwie osoby, bo Pan Bóg powiedział, że gdzie dwóch zbierze się w Moje Imię, tam Ja jestem (Mt 18, 20). Potrzeba takich kapłanów w Gruzji i w Kazachstanie, którzy będą dla dwóch osób służyć we mszy św. I są tacy kapłani – misjonarze w Gruzji i w Kazachstanie – którzy jeżdżą kilkaset kilometrów dla tych dwóch osób i służą im, żeby w niedzielę mięli świętą Eucharystię.

Czy Kościół Katolicki w Kazachstanie doświadcza jakiś prześladowań? Czy jest dyskryminowany?

Przeszkód nie ma. Jeśli się nie mylę to raz w roku wyznawcy różnych religii spotykają się i „robią dialog”. Nie ma prześladowania katolików, chrześcijan, bo są też prawosławni i są jeszcze luteranie. Niedawno podpisano dokument, uznający chrześcijaństwo za jedną z oficjalnych religii w Kazachstanie.

Czyli nie ma czegoś takiego jak np. w Gruzji, gdzie Kościół Prawosławny dyskryminuje katolików?

W Kazachstanie nie ma, nie czułem.

Lasza, posługujesz się kilkoma językami, regularnie podróżujesz między różnymi krajami. To już trochę jak misjonarz.

Posługuję się kilkoma językami. Moim ojczystym językiem jest gruziński, ale językiem rodzinnym – ormiański, bo w rodzinie rozmawiamy po ormiańsku i szkołę skończyłem ormiańską, ale w Gruzji. W kolegium z kolegami zawsze rozmawiam po gruzińsku. W domu po ormiańsku, w szkole uczyłem się trochę języka rosyjskiego. Później zacząłem naukę polskiego, żeby dogadać się po polsku, ponieważ gdy wstąpiłem do zakonu odbyłem nowicjat w Polsce. Zacząłem naukę języka polskiego. Po nowicjacie, jak już pojechałem do Kazachstanu zacząłem ulepszać znajomość języka rosyjskiego.

Gdzie chciałbyś pracować po ukończeniu seminarium?

Po ukończeniu seminarium chciałbym pracować w Gruzji, ale jestem gotowy na to, aby pracować tam, gdzie Pan Bóg przez mojego prowincjała mnie wyśle.

Czego Ci życzyć?

Żeby wytrwać w tym powołaniu, w którym Pan Bóg mnie powołał. Możesz mi też życzyć, żebym w tym powołaniu naśladował Pana i zawsze był przy Nim, przy krzyżu i służył Mu w chorych, w cierpiących. Proszę o modlitwę, żebym w tym służeniu naśladował Go.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka Tomczyk

Add Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *