Polonia gruzińska, czyli jedność w pandemii

Pamiętam początki Fundacji Pro Spe, kiedy nie mieliśmy nic, ale w głowach i sercach wygórowane cele i przede wszystkim ogromną wiarę w to, że nasze idee są w stanie zarazić cały świat. Ach te ideały… To naprawdę ogromna siła napędowa. Dzisiaj po prawie 5 latach powiem jedno – ta idealistyczna wiara bardzo się opłaciła. Choćby dlatego, że świat został zarażony tym, w co wierzyliśmy. Nasi darczyńcy pokochali Pro Spe, pokochali misjonarzy w Gruzji
i ich pomysły na pomaganie. Setki wolontariuszy sprawdziło nasze pomysły osobiście i stwierdziło, że nie są to puste idee. To konkrety, jakich mało w tym świecie.

Codziennie skaczę z radości i gdybym tylko mógł, to ściskałbym tych wszystkich wielkich ludzi, którzy dali nam swój grosz albo w przypadku wolontariuszy – dali nam swój czas i swoje umiejętności.

Kolejnym dowodem tych idei jest współpraca z TVP Rzeszów. Redakcja tej telewizji, a dokładnie Pani Anna Tomczyk wyszła z inicjatywą wsparcia Polonii w Gruzji. To jedna z najstarszych wspólnot polonijnych na świecie – istnieje od czasów Powstania Styczniowego. Kiedy Polacy trafiali do Gruzji na zsyłkę z terenów zaboru rosyjskiego, nazywali ją ciepłą Syberią. I pewnie mieli rację, bo zimy na terenach Workuty czy Irkucka były zabójcze, o czym wiemy z wielu opowiadań i podań tych, którym udało się przeżyć zsyłki w czasie II wojny światowej. To, co trzymało Polaków przy życiu, to właśnie Polskość.

Cała tradycja, zwyczaje i wspólny język, ale ponad wszystko wiara katolicka. Okazuje się, że ten monolit religijny był świetną odpowiedzią na przetrwanie i zainicjowanie życia wspólnotowego, mimo że wielu ludzi się nie znało się wzajemnie. Mieli jednak wiele elementów budujących. Przede wszystkim wybudowali kościół św. Piotra i Pawła, który do dzisiaj w Tbilisi nazywany jest polskim kościołem. To właśnie on zawsze przez te ponad 100 lat był oaza
i okazem polskości.

Kolejne pokolenia uczyły się języka przodków, mimo że do niczego nie był im potrzebny. Oczywiście patrząc w sposób praktyczny, bo ideowo nadal był zwornikiem kulturowym. Na początku działalności Fundacji Pro Spe nakręciliśmy
o tym film, w którym Pan Mikołaj Kozłowski opowiada o losach swojej rodziny. Zapraszamy do obejrzenia: https://www.youtube.com/watch?v=Dhc4jVbUblw Dzisiaj nasza Fundacja Pro Spe, TVP Rzeszów i wszyscy darczyńcy wsparliśmy tych Polaków przekazując pieniądze na żywność i leki. Ta historia pokazuje, że ciągle jesteśmy z nimi i jako polska społeczność nie chcemy przerwać więzów jedności.

Mówi się często, że Polak z Polakiem nie może się pogodzić i trudno jest im współpracować, tymczasem nasza inicjatywa pokazuje coś dokładnie odwrotnego i dlatego zasługuje w mojej ocenie na najwyższa notę.

Na świecie jest nas – Polaków – w sumie około 60 milionów. Jakieś 38 milionów mieszka na ziemi ojczystej, reszta poza jej granicami. Pewnie większość żyje dostanie w krajach bogatych, ale jak widać na przykładzie Kaukazu, tam za bogato nie jest. Bardzo cieszymy się, że w tą zbiórkę zaangażował się Ambasador Polski Pan Mariusz Maszkiewicz – podpowiadając pewnie rozwiązania dystrybucji pomocy oraz Pani Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska, która świetnie zna temat Gruzji, do której jeździ od czasów wojny w 2008 roku.

Na pewno wiele osobistych historii zawiera jeszcze Polonia gruzińska. Każda rodzina i jej sytuacja powiedziałaby nam wiele, zwracając wzrok na trudne warunki bytowe. Pewnie wiele nauczyła by nas obserwacja, by nie tylko cenić to, co mamy w postaci dóbr materialnych, ale przede wszystkim w możliwościach edukacji, zarobkowania i otwartych granic. Jedność w czasach pandemii może nam wiele uzmysłowić i niejednokrotnie zmienić myślenie. Jak? No właśnie tak: czy Oni mają dziękować nam za wsparcie materialne, czy my mamy dziękować im, za zachowanie polskiej kultury i tożsamości przez ponad 100 lat?

Tak właśnie rozmyślam o tym, podsumowując naszą zbiórkę…

Add Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *