Pomoc misjonarzom w Peru

Autor wpisu

Krzysztof

Data

lip 10, 2021

Kategorie

Za górami, za rzekami w małej wiosce w Peru, mieszka polski misjonarz…
Wysoko w górach w Peru, jest parafia złożona z kilku miejscowości. Żyje tam polski misjonarz ks. Jacek Żygała. Dojazd do jego miejsca pracy jest bardzo trudny i niebezpieczny. Brak mostów przez rzeki, przepaście czy wykute w skałach kamieniste drogi to tylko niektóre z niebezpieczeństw. Do niektórych wiosek istnieje tylko możliwość dotarcia konno, na ośle lub pieszo. Mieszkający tutaj ludzie są niezwykle skromni i pokorni, a większość z nich utrzymuje się z niewielkiego poletkach na górskich zboczach. Większość mieszkańców to ludzie starsi, żyjący w skrajnej nędzy, często zamieszkujący skalne groty. Chociaż ludzie uprawiają malutkie pola pośród skał, dużym problemem jest niedożywienie, głównie wśród dzieci i kobiet w ciąży. W jeszcze gorszej sytuacji są dzieci pochodzące z rodzin naznaczonych alkoholizmem lub wychowujące się bez rodziców. Ks. Jacek Żygała nasz misjonarz zorganizował dla około 150 dzieci i osób starszych oraz rodzin wielodzietnych pomoc w postaci posiłków, podstawowej opieki lekarskiej, edukacji czy katechezy.

Misjonarz w razie potrzeby oferuję też transport do szpitala dla ciężej chorych oraz podstawowe środki higieny osobistej. Te potrzeby misjonarz jest w stanie zapewnić tylko dzięki Twojemu wsparciu. Dziękujemy, że wspierasz misje i pomagasz potrzebującym.

Fundacja Pro Spe przekazała zebrane środki na najbliższe pół roku funkcjonowania pomocy przez misjonarza w Peru.

Podobne posty

Jak ten czas szybko leci…!!!
Jak ten czas szybko leci…!!!

“Inny” – to nie znaczy, że gorszy czy lepszy… To po prostu inna kultura, inne patrzenie na drugiego człowieka; inne postrzeganie rzeczywistości i związanych z nią reguł. To inny wymiar ubóstwa, który niejednokrotnie przekracza granice człowieczeństwa

Duszpasterz dzieci i kapelan więzienia…w Papui-Nowej Gwinei
Duszpasterz dzieci i kapelan więzienia…w Papui-Nowej Gwinei

Pewnego razu po pijaku zabił on dziecko. Trafił do więzienia w Barawagi i po jakimś czasie zdołał z niego uciec (miał szczęście, ponieważ normalnie strażnicy strzelają do uciekinierów, aby zabić). Przez kilka miesięcy ukrywał się w lesie, ale z powodu wyrzutów sumienia planował samobójstwo. Ktoś mu doradził, aby odwiedził patera Łukasza.