…(u)Boga Gruzja…

     Wśród 8 błogosławieństw, które Pan Jezus wygłosił na Górze Błogosławieństw, pierwsze z nich:„Błogosławieni ubodzy w duchu”, można odnieść w pełni do Gruzji. Bóg zatroszczył się o nią w sposób wyjątkowy i hojnie ją obdarzył.

Mówią, że kiedy Pan Bóg rozdzielał narodom ziemię, Gruzini… spóźnili się. Zatrzymali się po drodze, by wznieść toast za Stwórcę i podziękować Mu za dar życia. Kiedy w końcu dotarli, miejsc już nie było. Wtedy Bóg uśmiechnął się i powiedział:

„Został mi tylko kawałek ziemi, który chciałem zachować dla siebie – raj. Ale widząc wasze serca, oddaję go Wam.”

I tak Gruzja stała się miejscem, w którym niebo zdaje się być bliżej ziemi, a człowiek – bliżej Boga.

Na co dzień pracuję w Ośrodku Association Yves Le Febvre dla trudnej młodzieży we Francji. Każdy dzień pracy to spotkanie z młodymi ludźmi, którzy niosą w sobie więcej historii niż mogłoby się zmieścić w jednym sercu. Przeważnie trudnych, bolesnych, ale zawsze autentycznych. I może właśnie dlatego, gdy otrzymałam możliwość przeprowadzenia specjalistycznego szkolenia w Gruzji – dla rodziców dzieci z niepełnosprawnościami – stwierdziłam, że jestem gotowa podjąć się tego zadania, które jednocześnie stanowiło dla mnie nie lada wyzwanie.

Nie kryłam radości. Byłam przygotowana na dni pełne wykładów, rozmów i treningów. Wiedziałam, że czeka mnie intensywny czas warsztatów szkoleniowych. Po przyjeździe byłam zaskoczona otwartością i serdecznością Gruzinów. Nie spodziewałam się, że Gruzja przyjmie mnie z taką życzliwością. To kraj, który potrafi otworzyć nie tylko drzwi, ale przede wszystkim serca.

Szkolenia były intensywne, ale zarazem efektywne – pełne pytań, refleksji, łez wzruszeń i również szczerych uśmiechów. Widziałam w oczach rodziców coś, co trudno wyrazić słowami – ogromną miłość do swoich dzieci i pragnienie, by dać im wszystko, co możliwe. Miałam świadomość tego, że to dopiero początek naszej obustronnej pracy o charakterze edukacyjnym. I że trzeba ją kontynuować – o czym przekonywały gruzińskie mamy, co również wyraziły w ankiecie, przeprowadzonej po szkoleniu.

Ale najważniejsze wydarzyło się między słowami. To przyjaźnie, które się nawiązały. Gesty, które nie potrzebowały tłumaczenia. Relacje, które – mam nadzieję – będą trwały mimo kilometrów i granic.

           Z Gruzji zabrałam ze sobą obrazy, które zostają we wspomnieniach: wszechobecnych gór i ludzi – zawsze gotowych, by podzielić się chlebem, uśmiechem, dobrym słowem. Zapamiętam widoki ośnieżonych szczytów, górskich wodospadów i szmaragdowego jeziora, ukrytego w głębi Kaukazu; stołów uginających się pod ciężarem potraw, szczerych rozmów i głębokiego spokoju, który rodzi się tam, gdzie człowiek jest naprawdę obecny. Tam każdy posiłek jest świętem, a każdy człowiek – gościem, a nie przybyszem.

Ale najpiękniejsze, co widziałam, to (u)Boga Gruzja – pisana właśnie tak, przez małe „u” i wielkie „B”. Bo w tym kraju, choć materialnie często skromnym, w sercach ludzi mieszka prawdziwe Boże bogactwo. Tam, gdzie z pozoru brakuje – pojawia się obfitość dobra, życzliwości i wiary, że „niemożliwe” nie istnieje.

Wróciłam do Francji z poczuciem wdzięczności. Za spotkania, za uśmiechy, za każdą kawę, wypitą w rytmie spokojnych rozmów. Za to, że mogłam uczyć – ale jeszcze bardziej za to, jak wiele mogłam się nauczyć.

             Dziękuję Gruzji – pełnej wszystkiego, co naprawdę ważne.
Właśnie tam można zrozumieć, że prostota i bogactwo mogą mieszkać w jednym słowie – jeśli tylko w jego centrum jest człowiek. Bo człowiek „tyle jest wart, ile jest w stanie kochać.” – św. Augustyn

A przecież „miłość jest jak ogień – nie może istnieć bez działania.” – św. Kamil de Lellis

Z wdzięcznością.
Ania Boulogne