Ocal Życie po raz trzeci. Tym razem w sercu brazylijskiej Amazonii
Czasem, żeby uratować życie, nie wystarczy mieć szpital. Trzeba jeszcze mieć lekarza, który wie, jak pomóc, sprzęt, którego potrafi użyć, i możliwość dotarcia do pacjenta na czas. W brazylijskiej Amazonii odległość od specjalisty może oznaczać wiele godzin podróży rzeką. Dlatego trzecia edycja akcji „Ocal Życie” Fundacji Pro Spe zabierze polskich lekarzy właśnie tam, gdzie pomoc jest szczególnie potrzebna.
Po dwóch edycjach projektu w Republice Środkowoafrykańskiej Fundacja Pro Spe rozszerza swoją misję medyczno-edukacyjną. W październiku 2026 roku czteroosobowy zespół lekarzy z Polski wyruszy do Maraã – niewielkiej miejscowości położonej w samym sercu brazylijskiej Amazonii. To będzie niemal trzytygodniowa wyprawa. Najpierw podróż z Polski do Manaus, a następnie dalsza droga statkiem do Maraã. Kilka dni zajmie sama podróż. Najważniejsze jednak wydarzy się na miejscu. Szkolenia lokalnego personelu medycznego, konsultacje pacjentów, pomoc przy zabiegach i przekazywanie wiedzy, która pozostanie tam na długo po powrocie polskiego zespołu.
Bo „Ocal Życie” to nie tylko wyjazd lekarzy. To inwestycja w ludzi, którzy zostają na miejscu i będą mogli pomagać kolejnym pacjentom.

Maraã – tutaj odległość mierzy się czasem podróży
Maraã leży nad rzeką Japurá, jednym z dopływów Amazonki, z dala od największych miast Brazylii. To miejsce, w którym rzeka jest drogą, środkiem transportu i jednym z najważniejszych elementów codziennego życia. W Amazonii odległości często mierzy się nie w kilometrach, ale w godzinach, a czasem dniach podróży. Znaczna część mieszkańców żyje w niewielkich społecznościach nadrzecznych – kilku czy kilkunastu domach położonych nad brzegiem rzeki lub jeziora. Do szkoły, lekarza czy po potrzebne zakupy mieszkańcy przemieszczają się łodziami, motorówkami i niewielkimi statkami rzecznymi. Istnieją również pływające przychodnie, które od czasu do czasu wypływają na rzekę, aby dotrzeć do mieszkańców odległych wiosek Dla wielu osób to jedyna możliwość kontaktu z personelem medycznym. W wielu miejscach domy budowane są z drewna, brakuje infrastruktury znanej nam z europejskich miast, a dostawa żywności, leków czy materiałów budowlanych zależy od możliwości transportu rzecznego. Dlatego kiedy ktoś potrzebuje specjalistycznej pomocy medycznej, problemem nie zawsze jest całkowity brak placówki.
Problemem jest odległość. I czas.
To właśnie tam, w Maraã, na co dzień posługuje Siostra Jadwiga Stawaruk ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi, której misję najpełniej opisuje słowo „OBECNOŚĆ” – jest z mieszkańcami, dziećmi, młodzieżą i rodzinami, szczególnie z tymi, którzy najbardziej potrzebują wsparcia. To ona jest sercem i koordynatorem akcji na miejscu – a w czasie wyprawy wraz z drugą siostrą Polką , siostrą Iloną mają pełnić rolę tłumacza.

Jest szpital, są przychodnie, ale brakuje specjalistów
W Maraã działa szpital oraz trzy przychodnie. Funkcjonują także pływające zespoły medyczne, które docierają do mieszkańców społeczności położonych wzdłuż rzeki. Lokalny system ochrony zdrowia może zapewnić jedynie podstawową pomoc. Personel radzi sobie z wieloma codziennymi przypadkami – chorobami skóry, różnego rodzaju ranami i urazami. W regionie mieszka wielu rybaków, dlatego zdarzają się skaleczenia związane z pracą, rany po bójkach, a także urazy po kontakcie ze zwierzętami. W Amazonii dochodzi również do niebezpiecznych spotkań z krokodylami. Jednak kiedy przypadek jest poważniejszy, możliwości miejscowego szpitala szybko się kończą. Pacjent jest kierowany do większego ośrodka, przede wszystkim do Tefé. A to oznacza długą podróż.

14 godzin do Tefé. Ponad dwa dni do Manaus
Z Maraã do Tefé można płynąć statkiem około 14 godzin. Do Manaus podróż rzeczna trwa ponad dwa dni. W najpoważniejszych sytuacjach wykorzystywana jest szybsza łódź, tzw. lancha, ale nie zawsze jest ona dostępna i możliwa do wykorzystania. Czasem lokalne władze pomagają rodzinom, kupując bilety na podróż. To ogromne wsparcie, ale nie rozwiązuje najważniejszego problemu – czas nadal płynie. A w medycynie czas ma ogromne znaczenie. Szczególnie wtedy, gdy pacjentem jest rodząca kobieta albo noworodek.

Najważniejsze są pierwsze minuty życia
To właśnie dlatego lokalny personel tak bardzo czeka na przyjazd polskiego zespołu, a szczególnie na szkolenia prowadzone przez neonatologa. W Maraã występuje wiele powikłań okołoporodowych. Lokalni pracownicy medyczni obserwują również u dzieci problemy zdrowotne i rozwojowe, które mogą być konsekwencją komplikacji podczas porodu lub braku odpowiedniej pomocy bezpośrednio po narodzinach. Jednym z najtrudniejszych przypadków jest noworodek, który po porodzie ma problemy z oddychaniem. Do tej pory w takich sytuacjach często jedynym rozwiązaniem było skierowanie dziecka do Tefé. Kilka–kilkanaście godzin podróży dla noworodka w stanie zagrożenia życia może oznaczać zdecydowanie za długo. Nie każde dziecko przeżywało transport. Dlatego podczas tegorocznej misji polscy lekarze będą szkolić lokalny personel z zakresu pomocy noworodkom z zaburzeniami oddychania, postępowania w sytuacjach zagrożenia życia oraz opieki nad dzieckiem bezpośrednio po porodzie. Ta wiedza może zdecydować o życiu dziecka jeszcze zanim rozpocznie się podróż do większego miasta.

Kto przyjmuje porody?
W Maraã nie ma typowego systemu stałej opieki położniczej, jaki znamy z Polski. Brakuje wykwalifikowanych położnych, dlatego porody przyjmuje ten członek personelu medycznego, który aktualnie jest na zmianie. Jeśli pojawiają się poważne komplikacje, do działania musi wkroczyć lekarz, który w razie konieczności wykonuje cesarskie cięcie. Dlatego jednym z najważniejszych elementów misji będą szkolenia dotyczące prowadzenia porodów i postępowania w przypadku komplikacji. Lekarze z Polski będą dzielić się doświadczeniem i praktyczną wiedzą: na co zwracać uwagę, jak rozpoznać zagrożenie, kiedy konieczna jest natychmiastowa interwencja i jak właściwie pomóc zarówno matce, jak i dziecku.
Pomocy ginekologicznej po prostu tutaj nie ma
Jednym z największych problemów jest brak stałego dostępu do specjalistycznej opieki ginekologicznej. W Maraã nie ma ginekologa. Kobieta, która potrzebuje specjalistycznej konsultacji, zaawansowanej diagnostyki czy leczenia, często musi udać się do większego miasta. Dla mieszkanki odległej wioski oznacza to konieczność zorganizowania transportu, poniesienia kosztów podróży, opuszczenia domu i dzieci, a przede wszystkim – poświęcenia wielu godzin, a czasem dni. Dlatego podczas misji polscy lekarze będą prowadzić konsultacje ginekologiczno-położnicze, szkolić personel w zakresie diagnostyki, USG oraz opieki nad kobietą w ciąży. Celem jest wcześniejsze rozpoznawanie zagrożeń i właściwe reagowanie. Tak, aby kobieta nie musiała czekać na pomoc aż do momentu, kiedy jej stan stanie się krytyczny.

Nie ma też pediatry
W Maraã brakuje również pediatry. Dzieci z poważniejszymi problemami zdrowotnymi muszą być kierowane do większego miasta. W przypadku prostych infekcji lokalny personel może udzielić pomocy, ale przy bardziej skomplikowanych chorobach możliwości miejscowych placówek są ograniczone. Dlatego rodzina chorego dziecka może zostać postawiona przed koniecznością wielogodzinnej podróżyA przecież nie każde dziecko może czekać. Lokalni pracownicy ochrony zdrowia zwracają uwagę na dużą liczbę dzieci z problemami zdrowotnymi i rozwojowymi, w tym na powikłania, które mogą mieć związek z trudnym przebiegiem porodu lub niewystarczającą pomocą w pierwszych chwilach życia. Jednocześnie nie jest to region, w którym głównym problemem jest niedożywienie dzieci. Wyzwania zdrowotne są inne – związane przede wszystkim z dostępem do specjalistycznej diagnostyki, leczenia i opieki medycznej.
Lekarze będą szkolić nie tylko szpital
Tegoroczna misja nie ograniczy się do jednego miejsca. Polscy lekarze będą szkolić pracowników szpitala, trzech przychodni oraz personel pływających przychodni, które docierają do mieszkańców odległych wiosek nadrzecznych. Szkolenia obejmą lekarzy, pielęgniarki i pozostały personel medyczny. To będzie przede wszystkim praktyczna nauka, oparta na doświadczeniu lekarzy, którzy na co dzień zajmują się ratowaniem życia kobiet i dzieci.

Sprzęt jest, ale potrzebna jest wiedza, jak go wykorzystać
W ośrodku zdrowia w Maraã znajduje się sprzęt medyczny, który może być wykorzystywany w diagnostyce i leczeniu. Nie wszystkie jego możliwości są jednak wykorzystywane w pełni. Powód jest prosty – brakuje odpowiedniego przeszkolenia personelu. Dlatego jednym z celów misji będzie przekazanie lokalnym pracownikom wiedzy dotyczącej obsługi specjalistycznego sprzętu oraz wykorzystania go w codziennej praktyce. Do Brazylii lekarze zabiorą również podstawowe materiały medyczne. Z Polski pojedzie z nimi także fantom medyczny, który zostanie wykorzystany podczas szkoleń. Bo czasem nie trzeba budować nowego szpitala. Czasem trzeba sprawić, żeby istniejący sprzęt i umiejętności ludzi, którzy są na miejscu, mogły być wykorzystane w pełni.
Cztery osoby z Polski. Jeden cel
W tegorocznej misji weźmie udział czteroosobowy zespół medyczny:
Anna Paczkowska, Radosław Sońta, Martyna Siąkowska i Alicja Kornacka. W zespole znajdują się specjaliści z zakresu ginekologii i położnictwa, anestezjologii oraz neonatologii.
Będą prowadzić konsultacje, pomagać pacjentom, wykonywać zabiegi oraz – co najważniejsze – szkolić tych, którzy zostaną w Maraã po zakończeniu misji. To właśnie ten element sprawia, że „Ocal Życie” jest czymś więcej niż krótką misją medyczną.

„Dajemy wędkę, a nie rybę”
Można byłoby przyjechać do Maraã, przeprowadzić konsultacje, wykonać zabiegi i wrócić do Polski. Ale wtedy pomoc skończyłaby się wraz z odlotem zespołu.
„Ocal Życie” działa inaczej.
Chcemy, aby wiedza została na miejscu. Polscy lekarze będą pracować razem z lokalnym personelem. Będą pokazywać, jak badać i diagnozować pacjentów, jak korzystać z dostępnego sprzętu, jak rozpoznawać zagrożenia i jak reagować w sytuacjach, w których liczą się minuty. Po wyjeździe polskich lekarzy lokalny personel nadal będzie mógł wykorzystywać zdobytą wiedzę – prowadzić badania, konsultacje, porody i pomagać pacjentom w codziennej pracy. To pomoc, która nie kończy się wraz z wyjazdem. Ona zostaje.
Wiedza, która może ratować kolejne życia
Jeden przeszkolony lekarz, pielęgniarka czy pracownik przyjmujący porody może w przyszłości pomóc dziesiątkom, a nawet setkom pacjentów. Wiedza przekazana jednej osobie może więc ratować życie przez wiele kolejnych lat. To właśnie dlatego mówimy: Dajemy wędkę, a nie rybę.

Ocal Życie – od Afryki po Amazonię
Pierwsze dwie edycje projektu „Ocal Życie” odbyły się w Republice Środkowoafrykańskiej. Polscy specjaliści połączyli tam bezpośrednią pomoc medyczną ze szkoleniem lokalnego personelu. Podczas drugiej edycji wykonano 31 operacji ginekologicznych i przeprowadzono ponad 200 konsultacji, a lokalni pracownicy medyczni zdobywali wiedzę, która pozwala im kontynuować pomoc po zakończeniu misji. Dziś projekt wchodzi w nowy etap. Zmienia się miejsce, ale nie zmienia się misja. Maraã jest kolejnym miejscem na mapie „Ocal Życie”.
Oni naprawdę czekają na te szkolenia
Dla lokalnego personelu przyjazd polskich lekarzy jest czymś więcej niż kolejną wizytą zagranicznego zespołu. To szansa na zdobycie wiedzy, której bardzo potrzebują. Szczególnie wyczekiwane są szkolenia dotyczące porodów, komplikacji okołoporodowych i pomocy noworodkom.
Bo tutaj wiedza zdobyta podczas jednego szkolenia może zostać wykorzystana następnego dnia – przy kolejnym porodzie, kolejnym noworodku i kolejnej rodzinie.

Dwa dni drogi, żeby dotrzeć z pomocą
Zespół wyruszy z Polski 7 października 2026 roku.
Najpierw lekarze dotrą do Manaus. Stamtąd czeka ich dalsza podróż statkiem do Maraã. Wyprawa potrwa prawie trzy tygodnie, przy czym sama podróż zajmie kilka dni – około dwóch dni w każdą stronę. To długa droga. Ale dla mieszkańców Amazonii droga do lekarza bywa jeszcze dłuższa. Dlatego chcemy być tam, gdzie pomoc jest naprawdę potrzebna.
Pomóż nam ocalić życie w Amazonii
Każda misja medyczna to ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Trzeba dotrzeć do odległego regionu, zapewnić transport, materiały medyczne, sprzęt potrzebny do szkoleń i pracy z pacjentami. Dlatego prosimy Cię o wsparcie trzeciej edycji akcji „Ocal Życie”. Bo czasem, żeby ocalić jedno życie, trzeba być gotowym przepłynąć tysiące kilometrów. A czasem, żeby ocalić ich setki, trzeba jedną osobę nauczyć, jak pomagać innym.

Ocal Życie. Daj wiedzę. Zostań częścią tej misji.
Razem możemy sprawić, że odległość przestanie decydować o tym, kto ma szansę otrzymać pomoc na czas.
