Poznawanie prowincji Simbu

Autor wpisu

Krzysztof

Data

paź 29, 2021

Kategorie

Po przybyciu do Mingende w piątek 1 października wybrałem się z dwoma przewodnikami do położonej w górach parafii Yombar.  Wyszliśmy z Mingende przed 9 rano, a wróciliśmy w okolicach 15. Licznik w telefonie wskazał 20 km. W Yombar przez długie lata pracował ks. Jan Jaworski. Przybył on do Papui Nowej Gwinei jako lekarz z Poznania do pomocy w jednym ze szpitali. Po kilku latach zdecydował się zostać księdzem. Z tego powodu pojechał on do Rzymu skończyć studia z filozofii i teologii, a następnie już jako ksiądz wrócił do Diecezji Kundiawa, w której pracuje już ok. 30 lat. Oprócz pracy misyjnej w parafii pracował on przez ten czas w szpitalu w Kundiawa jako chirurg. Jako, że jest on już po 70., obecnie pomaga jedynie w szpitalu. W czasie wędrowania spotykałem mieszkańców okolicy, którzy dzielili się różnymi historiami.W samym Yombar spotkałem się z Legionem Maryi, który rozpoczynał październikowe nabożeństwa różańcowe.

W sobotę i niedzielę wraz z biskupem Paulem Sundu odwiedziliśmy parafię Denglagu, która jest położona u podnóża najwyższej góry w Papui Nowej Gwinei – Mount Wilhelm. W czasie niedzielnej Eucharystii blisko 200 osób otrzymało sakrament bierzmowania. 

W podziękowaniu za przybycie i bierzmowanie Biskup otrzymał truskawki oraz inne warzywa, z których znany jest region Denglagu. Na koniec pobytu w parafii odwiedziliśmy Hermana, który w 1950 roku przybył do Papui Nowej Gwinei z Niemiec jako misjonarz świecki. Po paru latach ożenił się z Papuaską i zamieszkał w Denglagu. Z tego związku urodziło im się 6 dzieci, z których jeden syn jest księdzem, a obecnie kończy on doktorat w Rzymie. Żona Papuaska zmarła w styczniu tego roku, a on sam jest już blisko 80. roku życia.

W poniedziałek 4 października wybrałem się do 3. pod względem wielkości miasta Papui Nowej Gwinei – Mount Hagen. Spotkałem tam 3 Polaków z różnych diecezji Polski, którzy od kilku lat pracują na misjach. We wtorek z kolei pojechałem z ks. Marianem, wieloletnim misjonarzem Papui do Dimbai, jednej z wiosek dojazdowych parafii Kup. W Dimbai od kilku dni trwają walki plemienne. Ktoś z jednego plemienia ukradł jakieś owoce komuś z drugiego plemienia. W konsekwencji okradziony wyciągnął broń i zabił 3 osoby. Nikt nie wie ile potrwa konflikt. Wiele domów zostało spalonych oraz wiele rodzin uciekło.

Patronką Dimbai jest św. Faustyna, a w tym dniu było jej wspomnienie, stąd pojechaliśmy tam na odpust. Nie przyszło za wiele osób z powodu konfliktu, ale ufamy, że nasz przyjazd okazał się wezwaniem do pokoju. Auto ks. Mariana zostało zapakowane w połowie drogi do wioski z powodu zwalonego na drogę drzewa. Po spowiedzi, Eucharystii oraz katechezie czekała na nas pieczona ryba, słodkie ziemniaki oraz trochę owoców.

W środę 6 października w Mingende byłem świadkiem święceń diakonatu, które otrzymał Peter Kamane z plemienia Gena. Na uroczystość przybyło wiele osób z rodzinnej wioski seminarzysty, którzy wykonywali śpiewy w języku plemiennym oraz zaprezentowali miejscowe tańce. Przybysze przywieźli ze sobą wiele warzyw i owoców, które w czasie Mszy zostały przyniesione do Ołtarza.

W kolejnym dniu we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej wraz z biskupem Paulem Sundu oraz o. Ryszardem Wajdą SVD pojechaliśmy do Kondiu, gdzie znajduje się katolicka szkoła średnia. Patronką szkoły, w której uczy się ponad 800 osób, jest właśnie Maryja. Szkoła została założona przez misjonarzy werbistów w 1954 roku. Dzięki niej wiele papuaskich dzieci jest w stanie zdać tutejszy egzamin maturalny i dostać się na studia wyższe. Po studiach wyższych Papuasi pracują w biurach, szkołach i na uczelniach wyższych i starają się poprawiać rozwój własnego kraju.

Na Mszy odpustowej biskup udzielił bierzmowania, a po niej nauczyciele spotkali się z biskupem, aby przedstawić bieżącą sytuację w szkole. Obecnie największym wyzwaniem dla placówki w Kondiu są brak wystarczającej ilości wody oraz przerwy w dostawie prądu. W związku z tym zaplanowano prace, które mogłyby poprawić sytuację uczniów i nauczycieli.

Na koniec naszego pobytu wszyscy zasiedli do odpustowego obiadu, na który składały się miejscowe warzywa, owoce oraz mięsa.

Jak widać w ostatnich dniach sporo się działo na polu misyjnym. W kolejnych dniach czeka mnie wyjazd do Koge, a po niedzieli wraz z wszystkimi księżmi diecezji wezmę udział w pogrzebie ojca biskupa Paula. Uroczystości odbędą się w wiosce Womatne należącej do parafii Denglagu. 

Ks. Łukasz Hołub
Misje Papua Nowa Gwinea

Podobne posty

Jak ten czas szybko leci…!!!
Jak ten czas szybko leci…!!!

“Inny” – to nie znaczy, że gorszy czy lepszy… To po prostu inna kultura, inne patrzenie na drugiego człowieka; inne postrzeganie rzeczywistości i związanych z nią reguł. To inny wymiar ubóstwa, który niejednokrotnie przekracza granice człowieczeństwa

Duszpasterz dzieci i kapelan więzienia…w Papui-Nowej Gwinei
Duszpasterz dzieci i kapelan więzienia…w Papui-Nowej Gwinei

Pewnego razu po pijaku zabił on dziecko. Trafił do więzienia w Barawagi i po jakimś czasie zdołał z niego uciec (miał szczęście, ponieważ normalnie strażnicy strzelają do uciekinierów, aby zabić). Przez kilka miesięcy ukrywał się w lesie, ale z powodu wyrzutów sumienia planował samobójstwo. Ktoś mu doradził, aby odwiedził patera Łukasza.