PRZEZ SŁYNNĄ NGUÉLÉMENDOUKĘ…
Wreszcie! Siostra Barbara dała mi prowadzić zakonną Toyotę Land Cruiser po wyboistej drodze z Essen do Nguélémendouki. Nie powiem, jest to jakieś wyzwanie, ale właśnie to chciałem zrobić – jechać po Kamerunie. Wiem, to śmieszne, ale zrozumcie faceta kochającego kierownicę. Nguélémendouka to ogromna misja – nie tylko kościół, ale także wielka szkoła średnia, budynki mieszczące coś na kształt świetlicy pełniącej rolę douczania dzieci oraz oczywiście misyjna przychodnia zdrowia z nieocenioną s. Assuntą, która od 28…
